Czytaj najnowszy numer w formacie PDF

6_2020

gdl 6 2020 1
Koleżanki i Koledzy,

Gdy dokoła nas rozpościera się pandemiczna rzeczywistość pełna zagrożeń, ograniczeń i niepokoju, warto wyemigrować do krainy wspomnień.

Nieoczekiwanie okazuje się, że pełna niedostatków materialnych epoka naszej młodości obfitowała w wiele ciekawych wydarzeń i odrębności obyczajowych. Jakie były to wydarzenia? Po pierwsze prowadziliśmy intensywne życie towarzyskie w realnym świecie, a nie w mediach społecznościowych. Prawie wszyscy mieszkaliśmy w Warszawie, więc łatwiej było przyjechać z wizytą do innej dzielnicy, niż dziś wybrać się do innego kraju czy zgoła na inny kontynent, gdzie niejednokrotnie zamieszkuje nasza najbliższa rodzina.

Nasze domowe notatki, zwane Dziennikiem pokładowym, odczytywane na nowo w związku z pisaniem trylogii rodzinnej (Zaczęło się w Zakopanem, Wszystkie dzieciaki mają szufladę, Orkiestry dęte) zaskoczyły nas niezwykle. Odwiedzali nas koledzy ze szpitala, urządzaliśmy przyjęcia świąteczne, udzielaliśmy się w stowarzyszeniu skupiającym rodziców dzieci na diecie bezglutenowej, dokumentowaliśmy nasze życie na czarnobiałych fotografiach wymagających wielogodzinnego ślęczenia w ciemni fotograficznej. Oczywiście nie dysponowaliśmy oddzielnym pomieszczeniem na ciemnię fotograficzną, ale łazienka w godzinach nocnych znakomicie się do tego nadawała.

Codzienne spostrzeżenia zapisywaliśmy w zeszycie w kratkę, bo komputery jeszcze nie były w powszechnym użytku. Ważną rolę w kontaktach ze światem odgrywał telefon stacjonarny, z którego dzwoniliśmy do znajomych oraz różnych instytucji, na przykład do… jednej z pracowni naukowych SGGW, w której zbadano nam mąkę kukurydzianą produkcji krajowej. Okazało się, że zawierała znaczne zanieczyszczenia mąką pszenną – była produkowana z wykorzystaniem tych samych urządzeń! Dziś mamy na opakowaniach ostrzegawcze napisy, że produkt może zawierać domieszki substancji innych niż zasadnicze, kiedyś ostrzeżeń nie było, co więcej, nie byliśmy świadomi takich niespodzianek.

Niektórzy z koleżanek i kolegów wymieniani w naszym Dzienniku pokładowym wyemigrowali – los rzucił ich na inne kontynenty, do innych krajów, kontakty urwały się, ale wspomnienia pozostają. Warto dawać tym wspomnieniom zewnętrzny wyraz w postaci różnorakich publikacji. Warto przejrzeć domowe archiwa, szuflady i schowki. Potrafią one skrywać niezwykle egzotyczne skarby, które są drobnymi świadectwami mijającego czasu. W mediach społecznościowych promujemy akcję #swiat_sie_zmienia_pisz_wspomnienia – warto się do niej przyłączyć! Pisanie wspomnień zaowocuje równie pięknie jak nasza okładka, przedstawiająca senegalskie owoce.

Krystyna Knypl