Po dyżurze

Królowa Śniegu

ryceszGiez nr4 660

@Curcuma Zedoaria

Było już bardzo późno, prawie środek nocy. Znużony naród zapadał w sen. Nad miastem i pałacem narastała majestatyczna, płochliwa cisza. W komnacie koronacyjnej płonęły jeszcze świece. Na kominku wesoło trzaskały zimne ognie.

Czytaj więcej: Królowa Śniegu

Powinno się, trzeba, zaleca się, należy…

Motto: Są dwa rodzaje robienia makijażu: z konieczności i dla przyjemności.

ztrybuny400Rafał Stadryniak = @Grypa

Nasz Doktor właśnie kończył przeglądanie kolejnego periodyku medycznego. Z każdej strony straszyły słowa ostateczne. W zaleceniach, standardach wszystko było proste i jasne aż do bólu. Zwłaszcza dla prawników tropiących lekarskie potknięcia. Musisz to, musisz tamto, a po trzech minutach należy wykonać jeszcze to i owo ze względu na dopełnienie koniecznej staranności. To nieludzkie i praktycznie nieosiągalne w warunkach bojowych i dyżurowych, gdzie brakuje sił i środków, a materiał ludzki zużywa się w zastraszającym tempie. Można to porównać do sowieckiej doktryny rozpoznania bojem, gdy wysyła się mięso armatnie na wabia, aż nieprzyjaciel wystrzela się z nabojów.

Czytaj więcej: Powinno się, trzeba, zaleca się, należy…

Leczą y bawią

Motto: Happiness was born a twin. (Lord George Gordon Noel Byron)

wazkijankowy 200

Rafał Stadryniak = @Grypa

Lekarze w powszechnym mniemaniu uchodzą za sztywnych nudziarzy zajętych zarabianiem pieniędzy na swoje luksusowe samochody i sztruksowe brązowe marynarki, co nie jest całą prawdą. Medycyna może być także wesoła. Wesoła dla lekarzy i wesoła dla pacjentów. Najlepiej gdyby działo się to jednocześnie.

Czytaj więcej: Leczą y bawią

Król babrzyska

@Curcuma Zedoaria

Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło” – cytował w myślach strofy wieszcza. Złocistoczerwone promienie wydobywały z zachodniej ściany pokoju zarysy złotej ramy. Ciężka, ozdobna, bogato rzeźbiona szeroko chroniła swoje cenne wnętrze. Patrzył, patrzył i napatrzeć się nie mógł.

A wszystko zaczęło się tak na pozór całkiem niewinnie. Kiedy już przyjechał z rodzinnego miasta do stolicy i rozgościł się w hotelowych pokojach, zadzwonił stary kumpel z oddziału.

– Hej, stary – ryczał do słuchawki – mam prośbę, weź do siebie moją córkę. Marzy o karierze w stolicy. Mądra jest, języki zna, na pewno ci się przyda.

Prezes nie hołubił dawnych kolegów, wyraźnie przekładał nad nich nowych, ale... No właśnie. Te języki... może przyda się młódka biegle władająca. Tak czy siak – zgodził się.

Czytaj więcej: Król babrzyska

Pacjent poszukujący kontra system ochronny zdrowia

Chce pan naprawić błędy systemu?
Był tu już taki dziesięć lat temu
K.I. Gałczyński

Pomnik2 300

Rafał Stadryniak = @Grypa

O tym, że swojego zdrowia i szczęścia, w tym żony (przyp. autora) trzeba szukać aktywnie, wie każdy. A jak się już znajdzie, to nie wolno wypuścić z rąk.

Zdrowie jest stanem kruchym

Pacjenci szukają swojego zdrowia dosłownie wszędzie, także w przemówieniach ministra od, nomen omen, zdrowia. To już czysta i żywa perwersja, westchnął Nasz Doktor, zamykając drzwi i osuwając się na kręcony taboret obszyty tandetnym zmywalnym skajem „pod sanepid”. Pacjentka, którą aktywnie i bez większego żalu pożegnał, była właśnie z tych poszukujących. Nie żadne tam – stój w kącie, znajdą cię albo zdaj się na specjalistów.

Czytaj więcej: Pacjent poszukujący kontra system ochronny zdrowia

Hołd Trzech Króli

medrcy-swiata 660

Ewa Dereszak-Kozanecka

O Boże! Znów zapomniałam wysłać... No cóż, zbyt dużo zajęć, zbyt wielkie zamieszanie. Tak wiele osób również zapomniało wysłać świąteczne kartki. Zapomniałam. Fatalnie.

Czytaj więcej: Hołd Trzech Króli

Chwalmy się, czyli monolog czysto teoretyczny

Motto: Jeśli wrogowie cię chwalą, musiałeś popełnić błąd. (Zdanie z upodobaniem powtarzane przez Marksa i Engelsa)

Rafał Stadryniak = @Grypa

W czasach gdy walec prasowy jeździ po środowisku lekarskim w tę i z powrotem (ach, gdyby z takim samym zapałem jeździły walce przy remoncie dróg) musimy my, brać lekarska, komplementować się sami. Dla równowagi.
A podnieść się spod walca nie jest lekko.

Czytaj więcej: Chwalmy się, czyli monolog czysto teoretyczny

Niech twoje słowo będzie nieskazitelne*

Motto: Dżentelmen – to człowiek, który nie rani cudzych uczuć, chyba że umyślnie. Oscar Wilde

Rafał Stadryniak = @Grypa

Od słowa do słowa i dzieją się różne rzeczy. Mało jest takich, które stają się bez słów. Człowiek nie może obyć się bez nazw. Nazwane równa się oswojone. A z oswojonym można robić, co się podoba. Najważniejsze było oczywiście pierwsze słowo, które stworzyło świat. Fizycy i lingwiści do dzisiaj badają, co to za słowo.

Czytaj więcej: Niech twoje słowo będzie nieskazitelne*

Nasz Doktor u wód

Są ogrody
Gdzie płatki kwiatów
Przytulą Twoje nozdrza
Najdelikatniej
A owoce powierza się
Rękom i ustom
Z ufnością (…)

Są ogrody
Słodkiej zagłady
Gdzie męską jest rzeczą
Los kusić
I uchodzić bez szwanku
Lecz lepiej znać je
Tylko z opowieści

Piotr Karbowniczek Pieśń z Najnowszego Testamentu z tomu Oddech wędrowca

orkiestrazen660 

Rafał Stadryniak = @Grypa

Nasz Doktor, tak jak wszyscy normalni ludzie, miał sny rumiancyjne. Sen nie pozostawiał skrawka pola do interpretacji klęsk inaczej niż jako klęski. Wszystkie studnie zatrute, ziarno wydziobane, kobietom obcięto włosy na krótko i wszystkie dzieci nasze.

Czytaj więcej: Nasz Doktor u wód

O powołaniu, powoływaniu, myciu i autoświadomości

Motto: Pacjenci proszeni są o przygotowanie się do wizyty lekarskiej
także pod względem higienicznym.

Rafał Stadryniak = @Grypa

Powoli zbliżało się Boże Narodzenie, które jak wiadomo jest sygnałem dla zwierząt futerkowych, ptactwa i dla NFZ do kluczowych corocznych zmian. Na cykl natury nie ma mocnych.

Jakiś nieznany (dla własnego bezpieczeństwa) geniusz zza biurka wymyślił, że najlepiej duże strategiczne wolty podrzucać lekarzom pod drzwi w piątek po południu między Wigilią a Nowym Rokiem, z terminem podpisania do środy rano.

Praktyka ta była bardzo skuteczna. Przez weekend zapalnik bomby tykał i nic nie można było zrobić bez informatyka. W poniedziałek zawrót głowy, poniedziałkowy nawał pracy etc. Zostawał wtorek, żeby w środę puścić papiery i odetchnąć z ulgą. I właśnie o to chodziło, żeby pogoniony POZ odetchnął sobie z ulgą. Z ulgą, że się podpisało bubel pod przymusem. A potem tylko święta, zajadanie stresu i po świętach.

Czytaj więcej: O powołaniu, powoływaniu, myciu i autoświadomości

Grudzień

Koniec i początek, czyli wyprawa w nieznane...

Ewa Dereszak-Kozanecka

No i nareszcie mamy grudzień, a z nim koniec roku i początek nowego. Coś się kończy, coś się zaczyna. Domowe koty zaciekawione wyciągają łebki, żeby zobaczyć, co też takiego nowego, nadzwyczajnego, pięknego podąża ku nim. Wśród płatków śniegu? Może to nowe coś jest nad wyraz ciekawe? Może pięknie pachnie i jest mięciutkie? Może skoczne? Cieplutkie? Z pewnością warto będzie zobaczyć... i może jeszcze się pobawić?

0 8e112 b1555b21 XXL660

Czytaj więcej: Grudzień

Nasz Doktor robi biznesplan i podziwia wybory

Rower tyt calosc kopia 400Lichą formą się brzydzę. (Rachela z „Wesela”)

Rafał Stadryniak = @Grypa

Karteczki, karteczki

Nasz Doktor siedział na leżance po turecku i rozkładał karteczki z wydatkami w POZ. Poza tym intensywnie wsłuchiwał się w wewnętrzny głos, a właściwie głosy, żeby podjąć szczęśliwe decyzje finansowe. Chwilowo nie miał pewności, czy to podpowiada głos rozsądku, czy może całość jest echem dyskusji wyborczych w TV, gdy wszyscy sobie przerywają słowami „ja panu nie przerywałem”. W sumie można się do tego przyzwyczaić, zakładając, że nie oczekuje się wiele od głosów.

Czytaj więcej: Nasz Doktor robi biznesplan i podziwia wybory

Listopad

Czyli co się wyłania z jesiennej mgły

Ewa Dereszak-Kozanecka

Już listopad. Ani się człowiek obejrzał i znów, jak co roku, musi gnać po chryzantemy. A potem stać nad kwiatami i zachodzić w głowę, które kupić? Żółte, bordowe, fioletowe? Które będą najtrwalsze, najlepsze, najpiękniejsze? Otwieram portfel i wyrywam dziurę w domowym budżecie. A potem i tak będę niezadowolona z wyboru. Albo kupię za wcześnie – bo tańsze – i odłożę kwiaty na balkon, a potem zapomnę podlać, albo odłożę zakup na ostatnią chwilę i zapłacę jak za woły. Na koniec i tak okaże się, że na sąsiednich grobach jak zwykle kwitną dorodniejsze egzemplarze.

kotylistopadoweGeorges Groegaert Katzenspiele660

Czytaj więcej: Listopad

Ciszej nad tą izbą…

...choć zewsząd słychać lament

Kolejność rzeczy: 1) sentyment, 2) temperament, 3) moment, 4) lament, 5) aliment. (Julian Tuwim)

Rafał Stadryniak = @Grypa

Nasz Doktor właśnie robił porządki w papierach, gdy zaskoczyła go wiadomość z tzw. pierwszej ręki. Kolega ufiksowany w izbach oznajmił w tajemniczym mejlu, że czas zmienić składkę miesięczną, bo jest „śmiesznie mała”.

Teraz ma być podobno śmiesznie większa. I cóż z tego. Rzymianie opodatkowali nawet używanie świeżego powietrza, co dzisiaj nazywamy „klimatycznym”. Wprowadzili także sprawiedliwy zwyczaj wykupywania się od nieprzyjemnych obowiązków, na przykład od służby wojskowej. Poza tym w każdym biznesie za „ochronę”, zwłaszcza niepotrzebną, trzeba płacić.

Czytaj więcej: Ciszej nad tą izbą…

Profesjonalizm w medycynie z perspektywy ogródków działkowych

Giez 1 X 1954 nadrzewie kopia400

Rafał Stadryniak = @Grypa

Dlaczego akurat z perspektywy ogródków? Otóż jest to niedoceniane opiniotwórcze środowisko. Niebranie go pod uwagę przyczyniło się do okulania niejednej władzy. Na pewno jest jakiś geniusz loci w tej pozornie trywialnej lokalizacji…

Czytaj więcej: Profesjonalizm w medycynie z perspektywy ogródków działkowych

Nasz Doktor zbiera grzyby

Rafał Stadryniak = @Grypa

Jesień to tradycyjny czas zadumy nad przemijaniem, rachunku sumienia i pogodzenia się z nieuchronnymi zmianami. Nie na darmo Nasz Doktor słyszał od starszego znacznie kolegi stałą jesienną i smutną frazę: wszystko opada i mnie też…

179286 muchomory w trawie zeschle liscie300

Czytaj więcej: Nasz Doktor zbiera grzyby

Międzygalaktyczny Konkurs na Miss/tera Gospodarności NFSZ

I feel that I am happier than I know. John Milton

Rafał Stadryniak = @Grypa

Pogoda w sezonie urlopowym była wymarzona, z tym że do odpoczynku, nie do pracy. Przez okno do gabinetu zaglądał Naszemu Doktorowi upał, który niemiłosiernie panoszył się na zewnątrz. Pracy nie brakowało, bo większość kolegów lekarzy pobudzona dobrą aurą zapragnęła naraz odpoczywać. Pacjenci zaś podczas kanikuły zwietrzyli swoją szansę na załatwienie wszelkich zaległości i walili tłumnie, na pewniaka. Pielęgniarki pracowały spocone z zaciśniętymi ustami, raz po raz domagając się a to założenia klimatyzacji, a to podwyżki...

Czytaj więcej: Międzygalaktyczny Konkurs na Miss/tera Gospodarności NFSZ

Nasz Doktor leczy rany

Rafał Stadryniak = @Grypa

donkichotttmini

Pacjentka, co chce specjalisty

Pacjentka, która przybyła dziś osobiście do przychodni, była zdenerwowana. Po pierwsze, że musiała osobiście, gdyż zawsze wystarczało podesłać babcię, dziarską emerytkę albo dziadka z laską inwalidzką, która otwierała wszystkie drzwi, żeby „przedłużyć leki”. Nasz Doktor zastanawiał się przez chwilę, czy przyszłe pokolenia, jeśli takie się pojawią, rozwiążą tę łamigłówkę językową: przedłużyć sobie leki. Kojarzyło się to jak najbardziej z przedłużaniem życia i innymi przedłużeniami, czyli w sumie pozytywnie.

Czytaj więcej: Nasz Doktor leczy rany

Październik

Miasto rozkwita...
czyli o tym, jak kocie oko pana tuczy...

Ewa Dereszak-Kozanecka

Tak. W październiku miasto rozkwita. Kwiaty gasną, drzewa powoli zrzucają płomienne liście, wycofuje się zielony dywan traw. Na granicy trawnika, gdzie przez ciepłe miesiące lata trwała zażarta walka pomiędzy brukową kostką a zielonym najeźdźcą, szala zwycięstwa wyraźnie chyli się ku szarości betonu.

Topnieją firany zieleni na murach. Jeszcze maskują swoją słabość jaskrawą czerwienią, właśnie utraconą letnią bujność ukrywając pod feerią wrzących barw. Jak podstarzała amantka, która gasnącą świeżość urody maskuje blaskiem klejnotów.

Miasto rozkwita.

Portrait-Painting-Girl-with-cat-Bail Antoine Jean A Young Girl With A White Catmini

Czytaj więcej: Październik

Wrzesień

Rytuał przejścia

Ewa Dereszak-Kozanecka

Dlaczego tak trudno pisać mi o kotach wrześniowych? Dlaczego tak trudno pisać o wrześniu? Tak pięknie jest na placach targowych, tak pięknie jest w sadach. Gałęzie gruszy, jabłoni i śliw uginają się pod ciężarem owoców. Na balkonie płonie ognistą czerwienią szczelna zasłona winobluszczu, odgradzając mnie od jesiennych myśli, własnych smutków i spojrzeń sąsiadów.

0 6cd79 3fc8945d 400

Czytaj więcej: Wrzesień

Sierpień

Sierpniowe rozkosze

Ewa Dereszak-Kozanecka

Sierpień, drugi miesiąc wakacji. Zazwyczaj piękniejszy niż lipiec. Zazwyczaj cieplejszy. Piękny rozgrzany wakacyjny miesiąc. Leniwy, pełen słońca i zapachów. Deszcz pada z rzadka, a burze nawet gwałtowne mijają szybko i nikomu nie psują humoru. W sierpniu woda i ziemia są już rozkosznie nagrzane i całkiem bezpiecznie można leżeć na sierpniowej łące, wpatrując się w taniec chmur lub kolorową tęczę.

Poppies-in-a-Field-1874-1880-large400

Czytaj więcej: Sierpień

Lipiec

Koty lipcowe, czyli o tym, jak upał wpływa na zmysły i umysły...

1 s tarkhoff S-0092-Tarkhoff-Chat-sur-fauteuilmini

Ewa Dereszak-Kozanecka

Lipiec to miesiąc zazwyczaj upalny, ale bywa też i tak bardzo deszczowy, że niepokoi wszystkich – i ludzi, i koty. Bywa, że zagraża powodzią, wysokim stanem rzek, zabiera mosty, rujnuje kładki, zalewa podwórka. Miesiąc letni, wakacyjny, ciepły, kapryśny i leniwy. Żaden inny miesiąc w roku tak leniwy nie jest. Żaden nie śmie się równać z lipcem w leniwym trwaniu.

Na przełomie czerwca i lipca słodko pachną lipy. Rozkoszą jest spacer lipową aleją. Cienistą, cichą i pachnącą. I jeśli tylko lipiec nie zechce straszyć nas zasłoną chmur i bezustannym deszczem – czeka nas kolejny słodki miesiąc wakacyjnych rozkoszy. Nad wspomnianymi lipami w aromacie słodkim jak miód kręcą się pracowite pszczoły. Nad łąkami brzęczą ciężkie bąki, a w cienistych kątach tkają sieć pająki. Czasem zatańczy na pobliskiej gałęzi ruda piękność z błyszczącą kitą. Lipiec jest leniwy, powolny i syty. Dojrzewają pierwsze jabłka, słodkie gruszki, jeżyny, maliny, borówki... Nic tylko zbierać.

I jeszcze słodkie, złociste morele pachnące słońcem. Na przepyszne dżemy, konfitury i naleśniki z morelami. Albo knedle, albo pierogi...

Czytaj więcej: Lipiec

Bo kroplówka była za słona, czyli kubotan medyczny

Rafał Stadryniak = @Grypa

Ku2Nasz Doktor ostatni raz wygiął się przed lustrem. Za chwilę trzeba będzie biec na dyżur, a tu kata obronne nieprzećwiczone. Zejście z linii ciosu, wypad w bok i ślizgiem w tył. Teraz tylko schować się za plecami jakiejś korpulentnej i wygadanej pielęgniarki, i bezpieczeństwo w pracy zapewnione. Nasz Doktor zwykł mieć dyżury z siostrami, o których lubił myśleć: rozłożyste. Można było w cieniu takich kolosów spokojnie zająć się leczeniem, ewentualnie bezpiecznie odszczekiwać się agresywnym pacjentom.

Czytaj więcej: Bo kroplówka była za słona, czyli kubotan medyczny

Odcinek dla dorosłych, czyli Nasz Doktor obserwuje w sobie dziecko

Rafał Stadryniak = @Grypa

Cogito mini

Praca w POZ jest bardzo różnorodna, co by nie mówili koledzy z zakonu szpitalników. No wiecie: wszystkie zwierzęta małe i duże… Różnorodność jest tak wielka, że w jednej chwili wyciągasz kleszcza, który utknął komuś w majtkach, a już za chwilę walczysz z zaparciem seniora po lekach antyhalucynogennych. W międzyczasie ktoś usiłuje naciągnąć cię na wydanie zaświadczenia o wyraźnie widocznej ciąży, „bo przecież widać, tylko pieczątka potrzebna, o tutaj”, a przy okazji jesteś nagabywany o papier stwierdzający przeciwwskazanie do zapinania pasów bezpieczeństwa. Tak po starej znajomości. Nawiasem mówiąc, cała znajomość polega na naciąganiu na różne zaświadczenia.

Czytaj więcej: Odcinek dla dorosłych, czyli Nasz Doktor obserwuje w sobie dziecko

Nasz Pan Doktor i Świątynia Papieru

Rafał Stadryniak = @Grypa

papier Giez 1 X 195mini

Zrobiło się wilgotno i szarawo. Nasz Pan Doktor przeskakiwał po dwa stopnie schodów, spiesząc się do przychodni, zabijał jednocześnie ręce na plecach w celu zyskania odrobiny ciepła. Jak szedł wczoraj na dyżur, była pełnia słonecznej wiosny i wystarczał podkoszulek, a teraz bez kurtki nie podchodź. Na szczycie schodów stanął słupka. Coś było nie tak. Po chwili wrodzona i rozwijana na studiach spostrzegawczość stanęła na wysokości zadania i naga prawda ujrzała światło dzienne: z napisu „POZ” nad wejściem odpadła litera „P” i teraz we mgle poranka majaczył neon „OZ”, pod egidą NFZ, jak wyjaśniały dalej gustowne tabliczki.

Czytaj więcej: Nasz Pan Doktor i Świątynia Papieru

Wrażliwość i medycyna

Rafał Stadryniak = @Grypa

Początek pod psem

z PIeSKIEMmini

Nasz Doktor miał pieski tydzień i nie chodziło tu na pewno o psa rasowego. Najpierw załapał 5 punktów i 300 zł mandatu za wymuszenie pierwszeństwa w przyłączaniu się do ruchu. Oczywiście z naprzeciwka jechał samochód policyjny, a w środku policjant z koleżanką w mundurze. Dzień później przeżywał wraz z pacjentem pogryzionym przez psa jego perypetie związane najpierw z doprowadzeniem właściciela do jego psa (właśnie tak), a potem psa do weterynarza.

Czytaj więcej: Wrażliwość i medycyna

Hotelowy poradnik podróżnika

Hotel jest ciekawym miejscem, w którym podróżnik nie tylko znajduje schronienie, ale też może przeżyć niezapomniane chwile na każdym etapie obcowania z tą placówką. Niezwykła popularność mojego postu na fotoblogu zatytułowanego Czym się różni pokój double od pokoju twin? (ponad 55 tysięcy odsłon!) oraz pozytywne przyjęcie mojej recenzji o Hotel des Colonies na www.tripadvisor.com skłaniają mnie ku przypuszczeniu, że może powinnam pisywać o hotelarstwie, a nie o medycynie???

Czytaj więcej: Hotelowy poradnik podróżnika

Czerwiec

Jaśminowe koty

Ewa Dereszak-Kozanecka

Nie jest łatwo być czerwcowym kotem. Czerwiec jest taki piękny. Taki piękny – kwietny i wonny, bogaty w błękity nieba, ciepłe dnie i pachnące, ciepłe noce.

Carl-Reichert-1836-1918-Kittens-Playing-with-Beetles.mini

Czytaj więcej: Czerwiec

Maj

W maju jak w raju

Ewa Dereszak-Kozanecka

Rok mija mniej więcej tak samo. Czasem w zimie zachwyci śniegiem i głębią ciemnej nocy. Czasem jesienią rozżarzy się ogniem barw lub zasnuje chmurami i mgłą i też zachwyci. Ale i tak w tajemnicy i w ukryciu co wieczór marzę o tym, żeby znów nastał maj. Im więcej lat upłynęło, tym bardziej niecierpliwie wyglądam kolejnego. Wy też?

 kotyFeeding-puppies-and-kittens

 

 

Czytaj więcej: Maj

Kwiecień

Kwiecień – biały świat

Ewa Dereszak-Kozanecka

Zazwyczaj w kwietniu świat jest kolorowy. Czasem jeszcze w powietrzu zawirują białe płatki śniegu – wiadomo: kwiecień, plecień, trochę zimy, trochę lata... Jak się rozejrzeć, to i trochę białych kwiatków się znajdzie. Zaczęłam się więc uważnie rozglądać. Rozglądam się, rozglądam i co wypatrzyłam? Wszystko białe! Wyłącznie białe, nieskazitelne, boskie, delikatne, eleganckie. Na zielonej łące. Na kwiecistym fotelu. Na progu domu, w otwartych drzwiach. Polujące na żuczka. W zadziwieniu śledzące lot motyli. Przed akwarium ze złotymi rybkami... Łapa w łapę z buldogiem… Wszędzie.
Biały świat białych kotów. Długowłosych, mięciutkich angor... Zdziwienie i zaskoczenie – wyłącznie białe koty! Gdyby ktoś uczył się świata wg Arthura Heyera, mógłby do takiego wniosku dojść – na świecie są tylko i wyłącznie białe koty!

Angora-cat-and-kitten-arthur-heyer

Czytaj więcej: Kwiecień